W środę 4 kwietnia 2007 rodzina, przyjaciele, znajomi, a także koledzy i koleżanki córek oraz wnuczki, odprowadzili na oławski stary cmentarz śp. Annę Notz, która spoczęła tam na wieki u boku zmarłego przed laty męża Tadeusza...
Ktoś kiedyś powiedział, że egzystencję człowieka można porównać do spektaklu teatralnego. Zjawiamy się na scenie świata, najlepiej jak potrafimy odgrywamy nasze role i idziemy za kulisy, gdy kończy się przedstawienie.
W życiowych losach Anny Notz, jak w soczewce, przewija się pełna bogatych wydarzeń historia - nie tylko osobista, czy też najbliższej rodziny. Urodziła się 29 marca 1922 w Stadt Olbersdorf. Tak nazywało się wtedy czeskie Mesto Albrechtice, dokąd w ramach światowej zawieruchy wojennej z początków XX wieku zawędrował jej ojciec Franciszek (...). Gdy w 1927 roku korygowano granice Czech i Niemiec, rodzice Anny wybrali polskość i wraz z dziećmi wrócili na wschodnie rubieże Rzeczpospolitej, w okolice Podbuża w powiecie drohobyckim. Tam Anna dorastała i tam też poznała przyszłego męża Tadeusza, który powróciwszy po szkole handlowej i po wojsku do domu, udzielał się w amatorskim zespole teatralnym. Założył też zespół młodzieżowy, do którego zapisała się o 9 lat młodsza Anna Lechka. Fascynacja teatrem połączyła Annę i Tadeusza na długie lata, bowiem w styczniu 1939 roku pobrali się. Nie minął rok, a Tadeusz poszedł 23 sierpnia 1939 na ćwiczenia wojskowe. Na cztery tygodnie. Wrócił po ponad sześciu latach - 24 września 1945. Nie do Podbuża, który stał się “zagranicą”, tylko w okolice Oławy, do Wójcic. Swojej żony nie zastał w domu, prowadziła wtedy próbę świeżo założonego amatorskiego zespołu teatralnego. Próbowano komedię Korzeniowskiego “Majster i czeladnik”.
23-letnia Anna Notz z matką Anastazją i rodzeństwem, po czterech dniach podróży ze wschodu, z Podbuża, której celem miała być Sobótka, dotarła do Biskupic Oławskich (Bischwitz) w czerwcu 1945 roku. Potem przez Brzozowiec (Wilhelminendorf) pod koniec lipca 1945 trafiła do wsi Steindorf - po polsku zwanej Kamienie (później Wójcice), siedziby gminy. Pomagała w przeprowadzeniu spisu ludności, inwentarza i gruntów. Na pierwsze powojenne dożynki powiatowe przygotowała wieniec dożynkowy z orłem, wyklejonym białą, żółtą i czarną fasolą, na szablonie własnoręcznie wyciętym z dykty. - Nadchodziła jesień. Nuda, jaka panowała w wiosce, zmuszała do myślenia o jakiejś rozrywce kulturalnej - pisała później w swoich wspomnieniach powiatowego działacza kultury, wyróżnionych w konkursie ogłoszonym w 1968 przez Wojewódzki Dom Kultury, redakcję “Gazety Robotniczej” i Bibliotekę Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. - Obok mojego domu stał budynek z ładną dużą salą widowiskową i sceną. Ta scena nie dawała mi spokoju. Postanowiłam zrobić przedstawienie...
Kolejne lata spędzone przez Annę Notz na ziemi oławskiej, z krótką przerwą na pobyt w Sobótce, dokąd obowiązki zawodowe zawiodły męża Tadeusza, to praca w świetlicach gminnych lub zakładowych oraz działalność w amatorskich zespołach teatralnych, w których była aktorką, inspicjentką, suflerem, scenografem, charakteryzatorką, a także zajmowała się doborem odtwórców ról. Po wspomnianych już Wójcicach, przedstawienia przygotowywano i prezentowano także w Bystrzycy, potem w Oławie - w kinie na Młyńskiej, w sali przy ul. Browarnianej, w świetlicy Huty “Marta” (“Oława”). Historię działań teatralnych Anny i męża Tadeusza oraz licznej grupy ich przyjaciół i znajomych, przedstawiliśmy na łamach gazety, w dwuczęściowym tekście autorstwa córki Grażyny (“Amatorzy sprzed pół wieku”, “GP-WO” nr 13 i 14/2001). Za wychowanie i wykształcenie trzech córek, bo oprócz Grażyny w rodzinie Notzów urodziła się jeszcze najstarsza Bogusława i najmłodsza Teresa, pod koniec lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku wyróżniono Annę “Medalem Wzorowej Matki”. Była z niego bardzo dumna, choć nadały go władze, które nie do końca akceptowała.
Śp. Anna Notz - z domu Lechka, po długiej i ciężkiej chorobie odeszła w nocy 31 marca...
Na podstawie materiałów archiwalnych “GP-WO” oraz informacji od rodziny - opracował Krzysztof Andrzej Trybulski
Źródło: Gazeta Oławska.